Dawniej na wsi

Bardziej chyba niż w każdej innej społeczności widoczna była wartość rodziny na tradycyjnej polskiej wsi. Wszystko odbywało się w kontekście rodziny – praca, codzienne życie i świętowanie. Rodziny były wielodzietne i wielopokoleniowe, choć wiekowych starców raczej nie było, ludzie żyli krócej i umierali wcześniej. Najstarsi, którzy już nie byli w stanie podołać pracy w polu, wykonywali drobne prace domowe, a jeśli chorowali i byli bezużyteczni, dożywali swych dni, mieszkając gdzieś „kątem” u rodziny. Niektórzy, jak opisywana w „Chłopach” Reymonta Agata, aby nie być dla innych ciężarem wyruszała na przednówku na żebry. Dzieci rodziło się dużo, bywało, że kobiety zachodziły w ciążę tuz po urodzeniu dziecka, tak, że właściwie przez kilkanaście lat były permanentnie ciężarne. zgony przy porodzie nie należały do rzadkości, kobiety rodziły oczywiście w domu, bez lekarza. Do pomocy miały miejscową akuszerkę, nauczona fachu nie w szkole, lecz przez matkę i babkę. W przypadku poważniejszych komplikacji, rodząca kobieta była właściwie bez szans. Śmierć dziecka była na porządku dziennym, umierały noworodki, niemowlęta i małe dzieci. W wieku nieco starszym śmiertelność była mniejsza. Starsze dzieci opiekowały się młodszymi, czasem pomagała babcia. Matka rodziła, karmiła i pracowała w polu i w domu.